Dziś zobaczyłem na żywo, po co mi ta zmiana.
Myślę, że jeszcze kilka lat temu podchodziłem do życia zgoła inaczej. Pracowałem bez końca*. Na rezydenturze w Bydgoszczy przekraczałem miesięcznie 300 godzin, a w Płońsku – po wygraniu konkursu na dyrektora ds. medycznych tamtejszego szpitala – zdarzało się pracować powyżej 400 godzin miesięcznie. W głowie miałem myśl: „przecież większość lekarzy tak robi”. Ba – jako…
