Taki sygnał właśnie wyszedł z JAMA Oncology.
Co zrobiono? Populacyjna analiza EHR z Hongkongu (Hong Kong Hospital Authority; ~7,5 mln populacji), „target trial emulation” (czyli próba maksymalnie zbliżenia obserwacji do RCT). 14 223 mężczyzn z rakiem prostaty na ADT, mediana wieku 74 lata, mediana follow-up 66 miesięcy.
Co wyszło (najważniejsze liczby)?
Użytkowanie flozyn (głównie dapagliflozyna/empagliflozyna) wiązało się z:
– ↓ ryzyka „ADT failure” o 37%: HR 0,63 (P=0,03)
– ↓ ryzyka niepowodzenia terapii kolejnej generacji (NHA) o 56%: HR 0,44 (P=0,04)
– Trend w przeżyciach (DSS/OS) był „na korzyść”, ale bez istotności statystycznej.
Dodatkowy smaczek: metformina w monoterapii nie była powiązana z progresją, ale wiązała się z lepszym OS (HR 0,59).
Hamulec bezpieczeństwa (ważne):
To nadal obserwacja, nie RCT. Do tego brak danych o Gleason (nie dało się skorygować o stopień złośliwości), a w analizie NHA było mniej zdarzeń → mniejsza moc.
Wniosek:
Jeśli pacjent z rakiem prostaty ma wskazania diabetologiczne/kardiologiczne do stosowania leków z grupy flozyn (inhibitory SGLT2; głównie dapagliflozyna/empagliflozyna) to ta klasa leków może dawać bonus onkologiczny: opóźniać biochemiczną progresję albo konieczność włączenia terapii hormonalnej nowej generacji (nie jest jeszcze dowód, żeby włączać flozynę z powodu raka prostaty – potrzebne są badania prospektywne/RCT).
bfiałek

Źródło: https://jamanetwork.com/journals/jamaoncology/fullarticle/2843267
