Najnowszy raport dotyczący systemów opieki zdrowotnej nie pozostawia złudzeń: Polska ochrona zdrowia koleje dlatego, że jest za słabo finansowana i źle poukładana

Przeanalizowałem najnowszy raport OECD Health at a Glance 2025 (to coroczny raport OECD porównujący systemy ochrony zdrowia w krajach rozwiniętych na podstawie twardych danych). I napiszę to wprost: to nie jest wrażenie, to są twarde dane. W Polsce do systemu wrzuca się za mało pieniędzy, a te, które już są, zbyt często nie pracują tam, gdzie powinny. 

OECD w country note pisze wprost, że Polska wypada lepiej od średniej tylko na 1 z 10 wskaźników zdrowia i czynników ryzyka, 2 z 10 wskaźników dostępu/jakości oraz 1 z 10 wskaźników zasobów systemu.

Co z tych danych wynika?

Polska wydaje na zdrowie za mało

Tu problem jest realny, a nie wydumany. Polska wydaje na zdrowie 8,1% PKB wobec 9,3% średnio w OECD oraz 4284 USD PPP per capita wobec 5967 USD PPP średnio w OECD. To oznacza, że na mieszkańca wydajemy około 28 proc. mniej niż przeciętnie w OECD. OECD jednocześnie odnotowuje, że Polska należała do krajów z bardzo szybkim wzrostem realnych wydatków zdrowotnych per capita w latach 2019-2024 – rzędu 8-10 proc/ rocznie – ale startowała z niższej bazy i nadal pozostaje poniżej średniej.

Prawie nie inwestujemy w profilaktykę

Na zapobieganie chorobom przeznaczamy wyraźnie mniej (1,7 proc.) niż średnio kraje OECD (3,4 proc.). A potem wszyscy udają zdziwienie, że pacjent trafia późno, choroba jest bardziej zaawansowana, leczenie droższe, a kolejki dłuższe.

To nie jest tylko problem liczby lekarzy

Za mało mamy nie tylko pieniędzy, ale też odpowiednio zbudowanego zaplecza systemu. Za mało pielęgniarek. Za mało opieki długoterminowej. Za mało realnego odciążenia dla lekarzy. I potem cały system jedzie na przeciążeniu.

Wciąż leczymy za późno i za bardzo „szpitalnie”

Polska ma 6,3 łóżka szpitalnego na 1000 mieszkańców, przy średniej OECD wynoszącej 4,2. A jednocześnie ma 809 możliwych do uniknięcia hospitalizacji na 100 000 mieszkańców, przy średniej OECD 473. To zestawienie jest bardzo wymowne. Mój wniosek: system jest nadal zbyt oparty na leczeniu skutków w szpitalu, zamiast na sprawniejszej profilaktyce, ambulatoryjnej kontroli chorób i wcześniejszej interwencji. 

Dostęp i jakość nadal odstają 

Mniej osób niż średnio w OECD jest zadowolonych z dostępu do dobrej jakości opieki zdrowotnej. Za słabo wypada profilaktyka. Za wysokie jest zużycie antybiotyków. Są obszary, w których wyniki leczenia wciąż są gorsze niż powinny być. 

Efekt końcowy? 

Gorsze wyniki zdrowotne:

Niższa długość życia – 78,4 roku, czyli o 2,7 roku mniej niż średnia OECD.

Więcej zgonów, którym można było zapobiec – 202 vs 145 na 100 000.

Więcej chorób, które przy sprawniejszym systemie można było skuteczniej leczyć – 114 vs 77 na 100 000.

A na to wszystko nakłada się jeszcze profil zdrowotny społeczeństwa

Za dużo palenia (17,1 proc. vs 14,8 proc. średniej OECD). Za dużo alkoholu (10,0 vs 8,5 litra per capita średniej OECD). Za mało ruchu (40 proc. vs 30 proc. średniej OECD). Za duże zanieczyszczenie powietrza (17,8 vs 11,2 µg/m³ średniej OECD). Czyli system jest słabszy, a jednocześnie ma trudniejszych pacjentów do zaopiekowania.

To nie jest problem jednego ministra, jednego NFZ czy jednej grupy zawodowej. To problem całego źle zaprojektowanego systemu. I dopóki nie zaczniemy go naprawdę finansować i naprawdę reformować, pacjenci dalej będą płacić zdrowiem za wieloletnie zaniedbania.

bfiałek

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *