Jesteście, moi drodzy, powszechnie okłamywani, bo coroczny raport OECD porównujący systemy ochrony zdrowia w krajach rozwiniętych (Health at a Glance) nie klika się tak dobrze, jak nagłówek o tym, że „lekarze zarabiają miliony” czy „szpitale nie mają pieniędzy, bo wszystko zjadają wynagrodzenia”.
Poziom cen w sektorze zdrowia w Polsce to 42 przy średniej OECD = 100. Jeden z najniższych wyników w całym zestawieniu. A dla szpitali wskaźnik ten jest liczony głównie na podstawie wynagrodzeń personelu medycznego i niemedycznego.
Czyli nie, problemem nie są rzekomo „kosmiczne” koszty systemu.
Prawdziwy problem znajduje się gdzie indziej. Polska wydaje na zdrowie 8,1 proc. PKB (wydatki publiczne + prywatne), przy średniej OECD 9,3 proc., a na osobę 4 284 dolarów amerykańskich PPP wobec 5 967 dolarów amerykańskich średniej w OECD. Mamy tani system, ogromne potrzeby zdrowotne i chroniczne niedofinansowanie. I to właśnie dlatego wszystko tak trzeszczy.
To nie pazerność rozwala polski system ochrony zdrowia. Rozwala go wieloletnie oszczędzanie na zdrowiu.
bfiałek

