Nie chodzi o szczepionkę „przeciw rakowi” w klasycznym rozumieniu. Chodzi o coś znacznie bardziej precyzyjnego: spersonalizowaną terapię mRNA, projektowaną pod konkretny nowotwór konkretnego pacjenta.
W badaniu KEYNOTE-942 (dane 5-letnie) oceniano pacjentów z czerniakiem wysokiego ryzyka po całkowitym usunięciu zmiany. Jedna grupa otrzymywała pembrolizumab. Druga grupa otrzymywała pembrolizumab + intismeran autogene, czyli indywidualizowaną terapię mRNA skierowaną przeciw neoantygenom nowotworowym. I teraz najważniejsze.
Po 48 miesiącach bez nawrotu choroby pozostawało: 72,4% pacjentów w grupie terapii skojarzonej vs 49,1% pacjentów w grupie samego pembrolizumabu. Różnica absolutna: ponad 23 punkty procentowe. Ryzyko nawrotu choroby lub zgonu było niższe o 49%.
To nie jest jeszcze koniec drogi, bo mówimy o badaniu fazy IIb i potrzebujemy potwierdzenia w fazie III. Ale jeżeli ten efekt się utrzyma, to możemy być świadkami narodzin nowej klasy leczenia nowotworów: spersonalizowana immunoterapia mRNA + inhibitor punktu kontrolnego.
Dzisiaj coraz wyraźniej widać, że ta technologia mRNA może stać się jedną z najważniejszych platform współczesnej onkologii. Nie jako uniwersalny „lek na raka”, ale jako precyzyjnie zaprojektowana instrukcja dla układu odpornościowego:„to jest Twój przeciwnik – rozpoznaj go i zniszcz”.
To jest właśnie medycyna przyszłości. I ona dzieje się na naszych oczach.
Źródło: informacja prasowa Merck
bfiałek

