• To było bardzo małe badanie pilotażowe: 5 zdrowych osób spożywało bób, 3 zdrowe osoby otrzymały pojedynczą dawkę lewodopy/karbidopy, a tylko 4 osoby z chorobą Parkinsona przyjmowały lewodopę zgodnie ze swoim leczeniem.
• Stężenie lewodopy oszacowane na podstawie potu dobrze korelowało z oznaczeniem we krwi metodą HPLC: r=0,85 u zdrowych uczestników i r=0,89 u osób z chorobą Parkinsona.
• U osób z chorobą Parkinsona wraz ze wzrostem stężenia lewodopy poprawiały się wyniki oceny motorycznej. Najniższe wyniki, czyli najmniejsze nasilenie objawów w zastosowanej skali, obserwowano około 10–30 minut od szczytowego stężenia leku.
• Czujnik wychwytywał również różnice między uczestnikami w szybkości eliminacji lewodopy. To potencjalnie ważne, bo odpowiedź na lek i jego farmakokinetyka mogą znacznie różnić się między pacjentami.
• Docelowo taka technologia mogłaby wspierać indywidualizację leczenia, a jeszcze dalej – rozwój systemów „zamkniętej pętli”, w których pomiar stężenia leku współpracowałby z pompą podającącą lewodopę. Na tym etapie to jednak koncepcja, nie gotowe rozwiązanie kliniczne.
Ograniczenia: kluczowe jest n=4 dla choroby Parkinsona. Potrzebna jest walidacja w znacznie większej i bardziej zróżnicowanej populacji, przy wielu dawkach i różnych postaciach leku. Co więcej, stężenie lewodopy we krwi nie jest tym samym co stężenie dopaminy w mózgu ani bezpośrednią miarą odpowiedzi klinicznej.
Wniosek:
Badacze opracowali miękki plaster zakładany na opuszek palca. Urządzenie pasywnie zbiera pot, bez konieczności wysiłku fizycznego, i mierzy stężenie lewodopy, co może w przyszłości pomóc lepiej uchwycić indywidualne wahania stężenia leku między kolejnymi dawkami.

